Owsiak wzywa do walki! Kaczyński vs Rydzyk!
Jerzy Owsiak w liście do prezydenta IV erpe (oraz do premiera tejże) wezwał do walki w obronie dobrego imienia pani prezydentowej. Powód jest wam wszystkich dobrze znany (chyba) ponieważ trąbią o tym od wczoraj we wszystkich wiadomościach/faktach/wydarzeniach/aktualnościach. Opiszę problem w skrócie dla tych, którzy jednak nie zapłacili abonamentu tv (bądź też telewizji kablowej - jak kto woli).
Niejaki Tadeusz R. zwany potocznie ojcem dyrektorem podczas wykładu na swojej uczelni publicznie naubliżał rodzinie prezydenta.
Wszystko byloby w porzadku, gdyby nie jakis wredny studencina, ktory postanowil te “wynurzenia” wykladowcy nagrac. Pewnie chcial w ten sposob zabezpieczyc sie przed sesją cwaniak jeden :-). Do nagrania dotarło “Wprost” i się zaczęło.
Jurek Owsiak jako jeden z nielicznych postanowił nie owijać w bawełnę i poradził prezydentowi jak rozwiązać ten problem. W grę wchodzi walka wręcz, a więc prezydent powinien dać po prostu w tzw. “papę” niegrzecznemu dyrektorowi. Owsiak wspomniał jeszcze o “pogonieniu delikwenta do stu diabłów” jednak nie wydaje mi się, aby to w jakiś sposób miało zaszkodzić Tadeuszowi R. - pewnie czułby się tam jak u siebie ;).
Pomysł podchwycili najwięksi bonzowie sportowego świata, przede wszystkim boksu. Sam Don King (promotor Andrzeja Gołoty oraz wielu innych) widzi w tym konflikcie szansę dla swojej “stajni”. Kontakty zostały podpisane, wynagrodzenie dla walczących ma być jednym z największych w historii - Ojciec dyrektor będzie mógł dołożyć się do budowy świątyni opatrzności (i to nie jednej, ale conajmniej 3). Co ze swoją dolą zrobi prezydent - nie wiadomo (pielęgniarki? ;)).
Obecnie obaj panowie przebywają na obozie kondycyjnym, trenerami są Chuck Norris oraz Jean Claude Van Damme. Przygotowanie do wielkiego meczu trwają, a poniżej plakat który wkrótce pojawi się na polskich ulicach. Co to będzie za walka, drżę z niecierpliwości - a Wy?

Najbardziej żenujące w tej całej historii jest to, że Rydzykowi nawet włos z głowy nie spadł za jego słowa. Mało brakowało a Kaczyński by go przeprosił - takiego mamy teraz prezydenta.
Bezdomnego żula ścigali po całej Polsce, w przypadku klechy nie zrobiono nic.
Teraz historia się powtarza, Tusk ma przeprosić prezydenta, bo nazwał go… bratem Jarosława Kaczyńskiego. Paranoja najwyższego urzędu w państwie sięgnęła zenitu. Panie Tusk - nazwij Pan prezydenta oszustem, a jego żonę czarownicą i nie będziesz Pan musiał przepraszać :).
Jak mogli skarcić Scorpiona łbem Kaczyńskiego? :/